Miłość

Jego silne, męskie dłonie wodziły po ciele dziewczyny, jakby ich właściciel chciał dotykiem zapamiętać każdy milimetr jej ciała. Jej drżenie pod dotykiem tych dłoni wzbudzało w nim coraz większe pożądanie. Całował na oślep jej oczy, policzki, nos i usta nie mogąc powstrzymać się, jego język próbował wcisnąć się miedzy jej zaciśnięte usta. Gdy tylko z ust dziewczyny wydobyło się ciche westchnienie, natychmiast wpił się w nie swoimi. Jego dłoń zaciskała się na jej nabrzmiałej piersi, aż do granic bólu. Nie chciał ranić dziewczyny,

 

Chciał ją po prostu mieć, tu i teraz i zawsze. 
Lubił te jej zalotne spojrzenia przy obiedzie czy kolacji. Uśmiechała się do niego czasem lubieżnie gdy nikt nie patrzył. Gdy przechodziła obok niego, zawsze poruszała się kusząco. I te jej ubrania, takie młodzieżowe, obcisłe i podkreślające jej ciało. Był szczęściarzem bo ona należała do niego, była tylko jego i nikogo więcej. Przez te wszystkie lata cieszył się jej widokiem, cieszył się nią.
Stęknął z rozkoszy gdy już skończyli się kochać. Położył się obok niej na plecach i zapalił papierosa wolno się zaciągając dymem. Uśmiechał się sam do siebie zadowolony. Oto kolejny raz był zdobywcą, kolejny raz zdobył szczyt, którego nikt nigdy przed nim nie zdobył. Ileż ta dziewczyna dawała mu szczęścia i rozkoszy. Cichy szloch obok niego wyrwał go z zamyślenia spojrzał na dziewczynę pytającym wzrokiem. Twarz dziewczyny była czerwona od płaczu, bezsilności, niemocy i zawstydzenia.
- Tato… mogę już iść spać do swojego pokoju?

 

 

MarcinKa

06 lutego 2013